POKOCHAJ SIEBIE I SWOJE CIAŁO

Udostępnij ten post



Hej kochani , dzisiejszy post będzie nieco inny od wszystkich. Jest to jeden z ważniejszych postów jaki na chwilę obecną ukazał się na moim blogu. Ciężko mi było się do niego zabrać ale postanowiłam że podzielę się z wami moimi przeżyciami i przemyśleniami na temat akceptacji siebie i swojego ciała i jak ważne jest to w naszym życiu oraz do czego prowadzi jego brak..












Nigdy nie miałam nadwagi, i nie byłam jakoś przesadnie gruba , ale coś zawsze mi przeszkadzało i nie pozwalało w pełni zaakceptować swojego ciała i być z niego zadowolonym. Zawsze znalazł się jakiś mankament, jakaś wada, jakaś niedoskonałość.. czyli normalna rzecz którą ma każdy człowiek. Każdy z nas ma jakieś kompleksy, rzeczy z których nie jest zadowolony i jakoś z  tym żyje. Niestety mam straaszny charakter, że wszystko musi być u mnie na tip-top, wręcz idealne i od tego się właśnie zaczęło.. Pewnie każda kobieta zna ten problem, że wszystko to co nadprogramowe odkłada nam się na brzuchu, albo udach. U mnie było dokładnie tak samo. Każdy nadprogramowy kilogram odkładał się na brzuszku. Stwierdziłam , że czas coś z tym zrobić , o ile się nie mylę to był rok 2012 .. Startowałam z wagą 52 kg przy wzroście 163,164 .. na początku 2 kg mniej, robiłam tylko brzuszki, setki brzuszków, żadnej specjalnej diety , żadnych ćwiczeń na siłowni .. tylko brzuszki.. Tylko problem pojawił się potem, gdy brzuch wyglądał już naprawdę super a mnie ciągle było mało i uważałam, że mogę schudnąć jeszcze więcej i więcej i więcej.. Jeśli macie takie same symptomy i zaburzenia postrzegania własnego ciała , zawróćcie i nie idzie dalej w tym samym kierunku. Tu już zaczyna się anoreksja. W moim przypadku nie było aż tak tragicznie jak w przypadku innych "chorych" dziewczyn , schudłam łącznie 8 kg .. Przy wadze 44 kg, organizm zaczął się buntować, miałam problemy z nerkami, z żołądkiem który był obkurczony , oraz liczne problemy hormonalne.
Piszę to ku przestrodze dla innych dziewczyn, które chcą się odchudzać. Róbcie to z głową i najlepiej pod okiem profesjonalisty albo chociaż osoby która się na tym zna i nie pozwoli wam zrobić sobie krzywdy. Wyjście z takiego stanu jest trudne, i to bardzo trudne, ale jedyną osobą która może pomoc ci z tym walczyć jesteśmy my sami. Mnie pomógł też mój chłopak i moja mama którzy w zareagowali w porę i pomogli mi sie z tym uporać za co do końca życia będę im wdzięczna. ;)

A teraz chwila refleksji nad akceptacją własnego ciała.



KOCHAJ SWOJE CIAŁO I SIEBIE SAMĄ! 
Każdy z nas jest inny , i wyjątkowy na swój sposób, każdy ma w sobie coś co odróżnia go od innego człowieka . Nie ma drugiej takiej Zosi, czy Krysi. Jesteśmy jedyni i niepowtarzalni . Nie róbmy z siebie bandy klonów, o podobnych włosach, ciałach ...To nie jest w życiu najważniejsze .
Ważniejsze jest to co jest w środku, w nas samych.
I tutaj poruszę też kolejną zgubną dla nas kwestię : Porównywanie się do innych .
Mamy swoich idoli, idolki , autorytety na których się wzorujemy w kwestiach moralnych i to jest w porządku, jednak przesadne wzorowanie się i porównywanie do innych osób naprawdę może przynieść fatalne skutki.. " Bo ona ma lepszy tyłek niż JA" , "Bo ona jest szczuplejsza niż JA" , " Bo ja mam grubsze uda niż ona ", mogłabym tak wyliczać w nieskończoność. Też się na tym przejechałam, i nie powiem że nie bo wyszłabym na hipokrytkę .
Zacznijmy w sobie dostrzegać to co najlepsze, zamieńmy wady na zalety. Jeśli mamy duży tyłek, to fajnie teraz akurat jest moda na duże tyłki jak Nicky Minaj, więc potraktuj to jako zaletę.
Moja pierwsza rada jest taka , zrób listę rzeczy które się tobie podobają w sobie , a wady spróbuj zamienić na zalety . I myśl o sobie tylko w tych superlatywach, nie myśl jestem gruba, myśl " mam piękne długie włosy, długie nogi " .
Kolejna rada jest taka, nie mówcie facetowi o swoich kompleksach, oni nas kochają takie jakie jesteśmy i uwierzcie mi nie dostrzegają tego co my widzimy dopóki im o tym nie powiemy . ;))

Rada trzecia : wyrzuć wagę !
Zaufaj tylko centymetrom , a napewno zauważysz efekty. Ja wróciłam do kilogramów i wagi sprzed odchudzania, i jestem z siebie teraz w 100 % zadowolona. Waga pokazuje tą samą cyfrę , a wyglądam zupełnie inaczej.


A teraz czas na kilka zdjęć ..


Zdjęcie wykonane w trakcie powrotu do normalnej wagi..
Ważyłam wtedy może z 45 kg..


Kiedyś | Dziś 

Wakacje 2 lata temu...



Wakacje rok temu. 




A tak w chwili obecnej : 











                                  Jeśli macie jakieś pytania , odnośnie tego postu , zadawajcie je w komentarzach lub piszcie na maila podanego u góry . 



                                                                                                                Paulina.


                                             





30 komentarzy :

  1. Wyglądasz super!
    Ja niestety też mam problem z akceptacją własnego ciała, w ogóle nie noszę spodenek, ani sukienek, czy spódniczek. Nawet w 35 - cio stopniowych upałach chodzę w spodniach. Nigdy nie pokaże swoich nóg... Mam straszne kompleksy co do dolnej części ciała...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno masz w swoim ciele rzeczy z których możesz być dumna . Patrząc na twoje zdjęcia widzę naprawdę świetną figure i szczupłe nogi . Naprawde , założ kieckę i śmigaj. Faceci to docenią ;)) Głowa do góry ;)

      Usuń
    2. Pod spodniami idzię zakryć wszystko, a tak naprawdę mam bardzo luźną skórę na udach i cellulit :(

      Usuń
  2. Wiem, że nie taki był cel posta, ale zmotywowałaś mnie. Wszyscy trąbią, że samymi brzuszkami się nic nie zdziała, a ja jestem z natury leniwa i c więcej robić nie zmierzam, a brzuszki nie są problemem. Skoro jednak osiągnęłaś naprawdę dużą zmianę samymi brzuszkami... Czas też spróbować.
    Ale, oczywiście, z głową. Twoje zdjęcia rzeczywiście nie są tragiczne, jak bywa u niektórych, ale i tak byłaś niesamowicie chuda, za chuda! Dobrze, że udało Ci się z tego wyrwać. Teraz wyglądasz świetnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem lepiej zrobisz,jeśli wykupisz karnet na siłownie i będziesz miała tylko zdrową dietę. U mnie brzuszki to było coś w rodzaju obsesji po każdym posiłku, gdzie bilans kaloryczny był bardzo niski i nie było co spalać .. Więc nie idź moją drogą a i tak super wyglądasz ;)

      Usuń
  3. Jesteś piękna i masz piękne ciałko :) Ja kiedyś może nie byłam rygorystycznie nastawiona do swojego wyglądu, ale nie akceptowałam go i widziałam same wady. Jednak jakiś czas temu pewna mądra osoba sprawiła, że stałam się bardziej pewną osobą, zaczęłam dostrzegać swoje zalety i to że nie jestem wcale brzydka ( nie jest to samochwała ;) ). Jestem tej osobie ogromnie wdzięczna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy ma swojego małego duszka który nas wspiera i daje kopa. Ja nie akceptuje siebie w 100 % ale w 90% napewno :)

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  4. Ty to masz dobre ciało!;)
    Klikniesz w linki w nowym poście będę wdzięczna ;*

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja w 3 gimnazjum schudłam 7 kg przez sam stres, wywołany egzaminami, nauką, przez problemy z chłopakiem, zapominałam często jeść. Teraz ważę normalnie, tak jak powinnam, jednak niektórzy uważają, że jestem za chuda.
    Ale twoje ciało to marzenie *o*
    http://www.whisperyourlove.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Dokładnie - trzeba zaakceptować siebie! A figurę obecnie masz idealną:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Masz prześliczny brzuszek. Chciałabym w końcu uwierzyć w siebie,ale niestety jest to zbyt ciężkie... :(
    Zapraszam do mnie. :)
    http://evelinololove.blogspot.com/2015/08/pudrowy-roz.html

    OdpowiedzUsuń
  8. Masz świetne ciało. nie wiedziałam, że masz bloga- obserwquje. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Śmieszna sprawa, bo wraz z modą na fit już nie wystarczy być szczupłym, proporcjonalnym, zgrabnym. Teraz mam wrażenie, że powodów do kompleksów jest jeszcze więcej, bo trzeba mieć mocne, jędrne ciało, brak cellulitu, mięśnie, kratę na brzuchu i pupę pod sufit :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jestem pod wrażeniem, ponieważ jestem sportowcem i mam duża wiedze o ćwiczeniach i odchudzaniu, pomimo tego, że jestem bardzo młoda. Osiągnięcie takiej formy to cel wielu kobiet,plus ciesze się,że wyszłaś z tego i ta przygoda nie skończyła się tak tragicznie jak w wielu przypadkach. Sama mam wiele kompleksów jednak z nimi walcze i staram się dostrzegać w sobie jak najwięcej superlatywów.
    Jeśli będziesz miała chwilkę wpadnij do mnie, może i ja cię do czegoś zmotywuje, lub zachęcę.
    http://sprintereczkaa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Masz świetną figurkę , a post mądry i podziwiam ,że jestes wstanie opowiedzieć nam (czytelnikom) własną historię :*


    http://wana-wanaa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetną masz figurę ;) Świetny post;) Na moim blog pojawił się nowy post tym razem ze sportowym lookiem-http://kingefashion.com/be-strong-girl/ - zapraszam serdecznie na bloga;)! Będę zaglądać tutaj częściej. Buziaki, Kingefashion:*

    OdpowiedzUsuń
  13. Przeszłaś niesamowitą metamorfozę, wyglądasz pięknie! :)

    zapraszam:
    http:sosnowskaphoto.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Post jest mega i na pewno pomożesz wielu dziewczynom. I metamorfoza twoja jest po prostu cudna :)
    yelloow-book.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo mądry post, masz świetną figurę!

    Zapraszam do mnie
    bajeerancko.blogspot.com
    Miło będzie jak klikniesz http://www.stylemoi.nu/runner-shorts-with-crochet-lace-inserts.html?acc=564
    Masz snapa? Chcesz dodać ? takadominika

    OdpowiedzUsuń
  16. Po prostu trzeba siebie zaakceptować :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Najważniejsze to zaakceptować siebie w 100%, fajnie wyglądasz:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Świetna forma i mądry post :)
    http://nikolaobecna.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  19. u mnie z nie akceptacji siebie wzięła się anoreksja dawno temu. Dopiero jak wygrałam z chorobą zaczęłam doceniać to co mam

    OdpowiedzUsuń
  20. super post, myslę, że to może pomóc wielu dziewczynom... ja też się odchudzam, ale z głową :) za mną w miesiąc -4kg! :) pozdrawiam, przemierzajac-codziennosc.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  21. Jestem naprawdę pod wrażeniem zmiany jaka w tobie zaszła! Masz teraz piękne ciało, umięśniony, ale nie przesadnie brzuch i wszystko do siebie pasuje w twojej sylwetce ;) Wspaniały post!

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja niestety jestem osobą, która ma trochę dużo więcej tu i ówdzie, więc ciężko jest siebie zaakceptować. Jeszcze rok temu nie założyłabym spodenek, czy sukienki, niby teraz już mnie to nie obchodzi i chodzę w tym i tym, lecz pomimo wszystko czuję obrzydzenie do samej siebie. No cóż, tak już bywa ;) Bardzo mądry post i ogólnie blog - myślę, że będę wpadać częściej :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja zawsze łapię się na porównywaniu się do innych co jest, jak napisałaś, po prostu złe i zgubne. Chciałabym się zapytać jak udało Ci się przytyć? Bo ja mam z tym problem, jem i chyba idzie w... uszy;p
    daj znać tu, lub na mój e-mail jeśli możesz.
    Pozdrawiam, byminia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  24. Kurcze ciężkie pytanie zadalas, ale przytyłam bo zaczęłam normalnie jeść. A gdy uzyskałam juz wagę normalna ćwiczyłam od czasu do czasu na utrzymanie sylwetki. Żadnych diet. :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Bardzo ważny temat poruszyłas kochana, to wspaniałe, ze podzieliłas siez nami swoimi problemami, to wymaga nie lada odwagi, dlatego bardzo Ci dziękuję za to ! Wyglądasz wspaniale, masz boskie ciało i figurę jak marzenie! A do tego jestes sliczna i mlodziutka achhh :) Wiem, ze to sa mega wazne problemy, sama tego doświadczyłam i przy moim wzroście 170 cm wazyłam 43kg, strach mnie zabijał...udało mi się po kilku latach wyjsc z tego, ale tego co przezyłam nie życzę nikomu..rozumiem Cie w 100% i podziwiam ♥ Jestes wspaniałym człowiekiem i cudna dziewczyna..pewnie nie mozesz się opedzic od adoratorów :))) i tak trzymaj!!

    Moc buziaków!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Zostaw coś po sobie. Będę wdzięczna za każdą opinię i komentarz. ;)