INTYMNOŚĆ W SIECI

Udostępnij ten post


Coraz częściej spotykam się z życiem i związkami pozbawionymi intymności i prywatności. Ludzie przenoszą część swojego życia do świata wirtualnego. Czasem nie jest to aż tak widoczne, i ma to zdrowy zarys, jednak czasem jest to totalna przesada. 


Wychodzisz ze znajomymi do baru, dodajesz wspólne zdjęcia. Okey. Nie ma w tym nic gorszącego. Teraz i tak jest to bardzo popularne na snapchacie. Ale jeśli dodajesz zdjęcie z łózka, czy relacjonujesz dogłębnie każdą nawet najintymniejszą część swojego życia, to tak naprawdę pozbawiasz się go.
Może nie śledzicie faktów z Internetu tak dogłębnie, ale zachowanie jednej blogerki, i moje przemyślenia na ten temat skłoniły mnie do tego, żeby podzielić się z Wami, tym co na ten temat myślę.

Kłótnia w związku. Nic nadzwyczajnego, 90 % związków nie raz zaliczyło poważną lub błahą sprzeczkę czy ciche dni, ale robienie z tego wielkiego przedstawienia łączącego komedię i dramat jednocześnie to już jest przesada. Ja z moim facetem też się czasem sprzeczam, czasem jest dobrze czasem źle. Ale przeważnie nikt, oprócz bliskich osób a czasem własnie bez ingerencji nikogo, nikt o tym nie wie. Pokłócimy się, pogodzimy, życie płynie dalej.
A ludzie, którzy czasem mnie zaskakują, robią z tego nie małą sensacje. Płaczliwe filmiki na Snapchacie, statusy na Facebooku. Jeśli masz problem,a nie chcesz być z nim sam/sama, napisz do kogoś, a nie licz na to, że po wstawieniu statusu 100 osób napisze do Ciebie z pytaniem "co się stało".
 Albo publiczne ubliżanie sobie po zakończeniu związku, przyjaźni itp. 





Czasem, lubię tak przyjść tutaj, wylać swoje przemyślenia z głowy na wirtualną kartkę papieru. Bo po prostu nie rozumiem świata i po co ludzie to robią.. Ci sławniejsi, to wiem dla kasy. To wiadome. Ale ci zwyczajni ? Dla rozgłosu, dla zainteresowania ? Może wśród Was znajdzie się osoba która naprawdę mi to wytłumaczy. 

A wracając do intymnych chwil, to w Internecie ostatnio widziałam już wszystko. Od zdjęć w dość intymnych chwilach, do relacji na żywo z zaręczyn, które było okraszone co najmniej atmosferą jak na jakimś meczu czy evencie. Serio. 



A tak puentując na koniec. Związek którego nie ma w Internecie, też może istnieć i mieć się bardzo dobrze ;) Nie pozbawiajcie się tego co jest jedną z ważniejszych rzeczy i szanujcie swoją prywatność.



Jakie jest wasze zdanie na poruszony przeze mnie temat ? Czy takie podejście do swojego życia jest "zdrowe" ? Może podejmiecie ze mną dyskusję na ten termat. Czekam na was w komentarzach, zarówno tutaj jak i na moim fanpage ;)
Buziaki, Paulina ♥




4 komentarze :

  1. Uważam, że owszem, można ustawić sobie status związku na facebooku albo dodać czasem zdjęcie z ukochanym, ale wszystko ma swoje granice. Moim zdaniem takie pokazywanie zbyt wiele w Internecie jest swojego rodzaju oznaczaniem swojego terenu ("to mój facet, zobaczcie jaki jest mój, nie ważcie sie go tknąć!")
    http://would-be-vikings.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobry temat poruszylas. Szczególnie snapchat jest teraz bardzo ale to bardzo popularny. I nic nie byłoby w nim złego gdyby nie to ze jest źle wykorzystywany. Ja np kiedy spotykamy się ze znajomymi czy dzieje się kolo mnie cos ciekawego to z reguły nigdy nawet nie pomyśle o tym żeby wyciągnąć telefon. Owszem od czasu do czasu zdarzy mi się jakieś male ujęcie żeby pokazać światu ze żyje i ze mam to życie towarzyskie. Ale ogólnie jak widzę niektóre snapy znajomych to naprawdę czasami się można zanudzic z ich ilości. I jesli chodzi o temat związku to mam taka koleżankę która wysyła miliony zdjęć z chłopakiem dziennie. I wszystko byłoby ok gdyby nie to ze ten chłopak naprawdę nie wie jak zachować się juz do tego zdjęcia. Widać to ewidentnie po jego minie. Czasami serio powinniśmy wyłączyć telefon i zająć się życiem.
    Trochę się rozpisalam ale to dlatego ze wybralas bardzo dobry temat.

    magdawiglusz.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. wow, relacje na snapchacie? Chyba jednak nigdy tego nie zrozumiem. Jestem blogerką i wiadomo, że życie na portalach społecznościowych musi dla mnie istnieć, ale są rzeczy, których się nie tyka. Mój związek nie jest do oglądania w obszernej galerii, o zaręczynach wiedziało kilka najbliższych osób, nawet nie jesteśmy ze sobą w związku na FB. Po co? Może jestem dziwna, ale mnie to po prostu nie interesuje.. nie mam potrzeby obserwowania życia innych, wchodzenia w ich związki czy intymność i wątpię, żeby kogokolwiek interesowało moje życie w tym zakresie. Ludzie za bardzo skupiają się na życiu online. Czy przez to cierpią ich relacje z ludźmi? Na pewno, skoro o smutnych dla siebie wydarzeniach chcą mówić całemu światu, a nie tylko najbliższym, którzy są w stanie naprawdę pomóc.
    pozdrawiam
    stylowy slowotok

    OdpowiedzUsuń
  4. To jest zwykłe karmienie swojego ego "paczcie jacy jesteśmy fajni, a albo raczej fajna/fajny". Ludzie mieszają sieć w swoje życie, a później są z tego kłótnie i problemy. Umiar i zdrowy rozsądek to podstawa :)

    OdpowiedzUsuń

Zostaw coś po sobie. Będę wdzięczna za każdą opinię i komentarz. ;)